niedziela, 7 lutego 2010

pobożne życzenia/ wyzwanie?

Dwaj mnisi, jeden stary a drugi bardzo młody,
wracali błotnistą leśną ścieżką do swego klasztoru w Japonii.
Podeszli do ślicznej kobiety,
która stała bezradnie na brzegu mulistego,
szybko płynącego strumienia


Widząc, że jest w potrzebie,
starszy mnich wziął ją na ręce i przeniósł przez wodę.
Ona uśmiechała się do niego,
oplatając ramionami jego szyję,
aż on delikatnie postawił ją na drugim brzegu.
Kobieta podziękowała,
skłoniła się,
a mnisi w ciszy podążyli w dalszą drogę.

Kiedy zbliżali się do bram klasztoru,
młody mnich nie mógł już dłużej wytrzymać.

– Jak mogłeś brać w ramiona piękną kobietę? – wybuchnął – Takie zachowanie nie przystoi mnichowi!

Stary mnich popatrzył na towarzysza podróży i odparł:

– Ja zostawiłem ją na brzegu. A ty nadal ją niesiesz.

Uwolnij przeszłość, pozwól jej odejść.
Bierz życie takim jakim jest,
nie potępiaj się ani nie obwiniaj.
Zachowaj umiar we wszystkim,
spokój i świadomość w działaniu.
Bądź wolny.

2 komentarze:

  1. Niezwykle ujmująca metafora. Czy młody mnich buszuje w zbożu? Ważne, że nadal zmierza ku klasztorowi, zatrzymał się z kobietą na rękach, dzięki czemu może ją postawić spokojnie na ziemi, nie zaś przewrócić się wraz z nią w pośpiechu. Niestety, wolę chyba buszować w lesie, bo na polu bardziej duje wiatr i śmierdzi nawozem. Wśród zakonnych ścian chropowatej kory i zielonych, liściastych dachówek czuć smak umiaru, zapach spokoju i świadomość dotyka oczu uwolnionych wzrokiem zrozumienia - a może zapomnienia?

    OdpowiedzUsuń
  2. to co ma być poetycko czy jednak jebie gównem?

    OdpowiedzUsuń