wtorek, 18 listopada 2008

Nie lubię tytułów

Moje paznokcie są coraz dłuższe. Nauczyłam się oddychać. Bardzo dużo czytam i mało śpię. Choć trochę żałuję, bo moje sny tworzą niesamowite historie. Zapominam ich zapisywać, nie ma na to czasu. Obok mnie jest ktoś i wolałabym chyba, żeby jednak go nie było, ale na razie nie będę psuć mu zabawy. Jest 01:04. Już nie zasnę. Zauważyłam, że największe problemy rodzą się z nieporozumień. Jeśli komuś coś się wydaje i w życiu nie przyjdzie mu do głowy, że może być inaczej. Nie chcę, żeby mnie się wydawało, więc nie myślę za wiele i cieszę się, że potrafię oddychać, choć powietrze jakieś takie nie świeże SIĘ MI WYDAJE?

Balsam do rąk kończy się, ale zostaje we mnie...

środa, 12 listopada 2008

.

http://www.youtube.com/watch?v=Y2rlQdfZXUg&feature=related

czwartek, 6 listopada 2008

...

"Tańcz głupia, tańcz, swoim życiem się baw !
Wprost na spotkanie ognia leć !
Tańcz głupia, tańcz,wielki bal sobie spraw !
To wszystko, co dziś możesz mieć..."

Czyli lala się bawi, na razie jeszcze z indexem w ręku...

wtorek, 4 listopada 2008

Może dostał, może...

Na niektóre momenty warto czekać cały rok. Październik zaserwował kilka takich pięknych chwil. Pomarańczowa trasa Kultu nie mogła nas ominąć. 24 zagrali w Łodzi. Było bosko, czyli w sumie nic nowego... 30 pojawiłyśmy się we Wrocławiu tym razem jako goście. Ma się siłę przebicia;p Mamy tyle siniaków, że wyglądamy jak biedronki. Hmm, ale warto było:) Kult, jak to Kult jak zwykle kultowo i nie ma co się tutaj rozpisywać. Kto był choć raz wie o co chodzi.
Do Łodzi zawitał również Kombajn do zbierania kur po wioskach. Czekałam, czekałam, aż w końcu mogłam ich usłyszeć, zobaczyć i poczuć. Aczkolwiek większa część publiczności stawiała zapewne na te dwa pierwsze, a przy najmniej takie sprawiała wrażenie. Siedzenie przy stoliku, kiedy gra zespół tak na energetyzowany emocjonalnie, żywy i jakby to zamknąć w jednym słowie rozpierdalający, uważam osobiście za nietakt. Szczerze się dziwiłam i zastanawiałam, jak właściwie tak można spokojnie siedzieć sobie, popijając piwko gadać ze znajomymi, lub stać nie ruchomo, gdy taka dawka energii miażdży powietrze. Bawiłam się świetnie. Kilku piosenek nie zagrali, ale przecież nie można mieć wszystkiego. Pokazali jeden nowy utwór.
Trochę odniosłam wrażenie, że niektórzy nie przyszli w celach artystycznych, poznawczych, lub też towarzyskich, lecz bardziej po to by się pokazać, by ich zobaczono, oglądano, czy tam co jeszcze. Myślę, że to ich problem. A koncert choć miał spore opóźnienie (ze względów technicznych) wypadł dobrze. I to lubię;) Czekam na następny...

"'Ilekroć wyrzekasz się czegoś, to wiążesz się z tym na zawsze"

"Ilekroć wyrzekasz się czegoś, to wiążesz się z tym na zawsze"- to napis na ścianie publicznej toalety w pubie Biblioteka.
Spotkała mnie ta piosenka, słowa:"wieje wiatr...się". Nacisnął play ten człowiek, z którym mówiłam w jego wielkim czerwonym samochodzie. Znów ta sama kretynka gadka,która do niczego nie prowadzi i choć wszystko jest już inne. To chyba 2 lub 3 rok. Straciłam rachubę... Zaślepienie własną osobą, nieomylność. I na co komu Bóg, z tamtym nawet wódki możesz się napić.
Tylko po co?
Mam wrażenie, że należałoby w końcu postawić kropkę. Robię to, ale za jakiś czas wtrącam nowe zdanie. To raczej z uwagi na sentyment. I choć wszystko dzieje się tu i teraz widzę jak wciąż koło się zatacza. To co stanowi przeszłość kreśli linie teraźniejszości.
Trzeba zakończyć pewne sprawy, by pozostawić miłe wspomnienie ludzi, którzy dziś swoim zachowaniem budzą niesmak. Odwrócić wzrok zanim zdarzą się całkowicie pogrążyć.
Nikt nie łudził się, że kiedyś będzie dobrze, ale też nie pomyślał by, że wlanie tak sprawy się potoczą...
Zwłaszcza gdy siedzieliśmy na rusztowaniu odurzeni zapachem farby, popijając piwo. Nikt z nas by nie uwierzył. A jednak... Nie ma co rozkminiać nad rozbitym... rozpuszczalnikiem, choć wiadomo, że pozostawił ślad. Zapominam jego zapach.
Stawiam krzyżyk tu i tam. Życzę wesołych świąt, smacznego jajka, zdrowia, wszystkiego dobrego, bogatego Mikołaja...
Już nie obalę z Tobą flaszki.