poniedziałek, 28 czerwca 2010

kolejny dzień

Jak tak dalej pójdzie, wakacje nie wakacje-zwiedzanie sufitu.
Deszczowe sny nie umierają, nawet w pełnym słońcu.
Potrzebnych kilka decyzji, by móc "to" ruszyć.
Najpierw zaliczenie semestru (oby).
Braków mam pod dostatkiem ( pod każdym względem).



Za kilka dni stuknie mi oczko.
Styknie mi wieczne 19, ale nie ma tak łatwo, musi się kręcić,
(choćby w środku było martwe).

Nawet już nie dbam o to, żeby to było jakoś napisane.
Jest
JAKOŚ.

wtorek, 22 czerwca 2010

poniedziałek, 14 czerwca 2010

migawki

sen deszczowy


Istnieje cel, to co nazywamy drogą jest wahaniem.

Kafka

niedziela, 6 czerwca 2010

granice dostrzegalne

Każda najprostsza rzecz na świecie
jest taka trudna
poplątane kable
zerwane połączenia

W poszukiwaniu pustych miejsc.

Nie istnieją.

Nie ma miejsc bezbarwnych i bezwonnych, i nie ma czystych kart. Wszystkie już naznaczone piętnem istnienia, odsyłają do następnych, jeszcze bardziej znaczących.
Labirynty myśli.
Niepokojących.
Zakamarków umysłu, gdzie nic i nikt kurzu nie wyciera.
Stoję
czekam
na zewnątrz.
Skupiam się na tym co we mnie, by za chwilę ruszyć dalej.
Dzika narośl.
To co we mnie narosło i to co obumarło.
Nonsens.
Trzeba będzie wyjechać na jakiś czas.

Myślałam o tym długo. Przez te wszystkie naiwne historyjki w jakich brałam udział. Oczekiwania i powroty, wielkie rozkminy, po prostu pierdoły, trele morele.
I już wiem. To wszystko było do przewidzenia. Tacy ludzie przyciągają się.
Ona jest krzywym odbiciem mnie, tworem jeszcze bardziej groteskowym i postrzępionym. Jest taka jak ja, tyle, że postępuje inaczej.
Nie potrafię (już) spojrzeć na nią w sposób przejrzysty i życzliwy.
I nie chcę.

Mamy po 20 lat.
Czy to nie zabawne...

Patrzeć jak deszcz odbija się od dna.

kombajn
Najgorsze jest to
udawanie
jej
Udawanie
się
(donikąd)
i nie ja jestem tu biletem powrotnym
tak myślę
że nawet nie muszę się w tym upewniać


Dynamit dynamit dynamit!

Na moim języku jest gorzki smak szyderstw, które nikną zanim ktoś zdecydował by się je odczytać. Jestem bezkarna, co mnie drażni, bo sama będę musiała się (po) wstrzymywać.

(Lub też nie).

czwartek, 3 czerwca 2010

czerwiec

aaa wszystko to jest identycznie trwałe jaaaaak numer telefonu na pudełku zapałek aaa...

jest
nie ma
m
nic do powiedzenia
trzymam ręce w kieszeniach



aaa