To nie jest tak, że nigdy nie jestem szczęśliwa. Ale wtedy mnie tu nie ma, nie piszę. Wtedy jestem gdzieś zupełnie indziej, ciągle w ruchu, rozgadana, rozpaplana i wśród ludzi. Idę szybkim, niedbałym krokiem i puszczam mydlane bańki. Choć wmawiam sobie, że na nic nie czekam, to kiedy przyjdzie słońce może przyniesie odwilż. Kiedy ktoś rzuca Ci wyzwanie prosto w twarz, automatycznie ją odzyskujesz, to jest twoja twarz i twoje...
wyzwanie.
wtorek, 26 stycznia 2010
26.01.10 00:57
Nie wypływam na zewnątrz. Duszę się w sobie od przebudzenia do zaśnięcia. Nienawidzę po czubki palców, od początku mnie i do końca, długo, nieustannie, bezlitośnie, ciągle.
Prawidłowo i należycie, a przede wszystkim machinalnie wykonuję swoje polecenia, dane mi nie wiadomo skąd, pewnie przez jakiś jebany porządek wszechświata. Odgrywam swoją efemeryczną rólkę. Poruszam pionkiem, nie widzę co jest przede mną, nie wiem co było, to za mną, pamiętam, ale zdarzenia i ludzie tracą swoje znaczenia, zostają tylko te silne, najgłębsze. Reszta umyka, gdzieś we mgle, gubi swoje kształty, moje uczucia gasną. Z każdym powrotem czuję, że jestem coraz dalej. Nie wiem skąd wracam.
Wracam by nie sprawić nikomu przykrości, z poczucia winy, obowiązku...
Wracam do świata w którym choć wszystko się porusza dla mnie jest martwe.
Prawidłowo i należycie, a przede wszystkim machinalnie wykonuję swoje polecenia, dane mi nie wiadomo skąd, pewnie przez jakiś jebany porządek wszechświata. Odgrywam swoją efemeryczną rólkę. Poruszam pionkiem, nie widzę co jest przede mną, nie wiem co było, to za mną, pamiętam, ale zdarzenia i ludzie tracą swoje znaczenia, zostają tylko te silne, najgłębsze. Reszta umyka, gdzieś we mgle, gubi swoje kształty, moje uczucia gasną. Z każdym powrotem czuję, że jestem coraz dalej. Nie wiem skąd wracam.
Wracam by nie sprawić nikomu przykrości, z poczucia winy, obowiązku...
Wracam do świata w którym choć wszystko się porusza dla mnie jest martwe.
Subskrybuj:
Posty (Atom)