ROZPUSTA
ludzie się śpieszą. podglądam ich przez okna.
wchodze w tłum wolno i nie przestaje się dziwić:
nie mam dokąd iść. nikt na mnie nie czeka. stałam się
nieznośnie wolna i świat wypycha mnie z siebie.
takich sie tu nie lubi, nie wymawia ich imion.
spaceruję po mieście, przestałam rzucać cień.
nie zawieszają na mnie wzroku.
Justyna Krawiec z tomiku "Chłód", wiersz lekko przycięty, przypomina mi "Mdłości"
czwartek, 26 lipca 2012
złe sny
BEZ TYTUŁU III
w ten sposób rozpisać można wszystko w mieście
zanosi się na deszcz, wróżę to z jaskółek,
śmiało pikujących między rozpędzone auta, nagłych
zbiorowisk na przystankach autobusów.
słońce prześwietla, razi ponad krawędzią dachów.
jest coś niepokojącego w tym widoku. przedarty kadr,
sklejony na ślinę, która paruje w upale.
ludzie lepią się od powietrza, ich niezdarne ruchy
przypominają SEN: LEŻĘ SPARALIŻOWANA I CZUJĘ- KTOŚ ZŁY
TRZYMA WSKAZUJĄCY PALEC NA MOICH PLECACH.
CIAŁO FALUJE JAK CHOROBA, nienaturalne w odbiciach
ruszających autobusów, myślę, że pierwsza kropla
przyłożona do piasku jest bardziej święta niż suche
ciało boga na wilgotnym języku, teraz rozumiesz,
chłopczyku? jaskółko z pokruszoną kością.
Justyna Krawiec z tomiku "Chłód", lekko zdeformowany faliście wiersz.
w ten sposób rozpisać można wszystko w mieście
zanosi się na deszcz, wróżę to z jaskółek,
śmiało pikujących między rozpędzone auta, nagłych
zbiorowisk na przystankach autobusów.
słońce prześwietla, razi ponad krawędzią dachów.
jest coś niepokojącego w tym widoku. przedarty kadr,
sklejony na ślinę, która paruje w upale.
ludzie lepią się od powietrza, ich niezdarne ruchy
przypominają SEN: LEŻĘ SPARALIŻOWANA I CZUJĘ- KTOŚ ZŁY
TRZYMA WSKAZUJĄCY PALEC NA MOICH PLECACH.
CIAŁO FALUJE JAK CHOROBA, nienaturalne w odbiciach
ruszających autobusów, myślę, że pierwsza kropla
przyłożona do piasku jest bardziej święta niż suche
ciało boga na wilgotnym języku, teraz rozumiesz,
chłopczyku? jaskółko z pokruszoną kością.
Justyna Krawiec z tomiku "Chłód", lekko zdeformowany faliście wiersz.
Wuczykij
GRACZ
prowadzisz w tej grze? jak często przekręcasz ostrze,
sprawdzasz czucie? czy krew ma jakiekolwiek znaczenie?
możesz odejść już tylko w jeden sposób,
jakbyś wiedział, że wrócisz.
słowa wypchną cię na powierzchnię, zaczniesz się
dławić, aż będziesz gotowy przyznać: nie jesteś
złem, a ja śpię w plamie światła, w bezradnej próbie
widzenia
są przestrzenie, których nikt nie dotyka. miasta
przez nikogo nie odkryte. chodzisz dookoła,
zataczasz kręgi. przyglądam ci się przez skrzyżowane
palce:
jesteś wędrowcem, masz wzrok wbity w horyzont
jak w nóż.
Justyna Krawiec z tomiku "Chłód"
prowadzisz w tej grze? jak często przekręcasz ostrze,
sprawdzasz czucie? czy krew ma jakiekolwiek znaczenie?
możesz odejść już tylko w jeden sposób,
jakbyś wiedział, że wrócisz.
słowa wypchną cię na powierzchnię, zaczniesz się
dławić, aż będziesz gotowy przyznać: nie jesteś
złem, a ja śpię w plamie światła, w bezradnej próbie
widzenia
są przestrzenie, których nikt nie dotyka. miasta
przez nikogo nie odkryte. chodzisz dookoła,
zataczasz kręgi. przyglądam ci się przez skrzyżowane
palce:
jesteś wędrowcem, masz wzrok wbity w horyzont
jak w nóż.
Justyna Krawiec z tomiku "Chłód"
nie wiem
INNY ŚWIAT
jeszcze są we mnie wiersze i świat inny od tego,
który znasz, w nim drzewa rodzą się od razu
duże i martwe, nie siada na nich żaden ptak, wszystkim
połamałam skrzydła, dla pewności, że ktoś ze mną
zostanie
nie wpuszczam tutaj nikogo, jestem ostrozna, chwile
nieuwagi są nad ranem. kiedy jestem zbyt pijana,
by pilnować słów, a one są kluczem
mój świat jest głuchy i ślepy, nie reaguje na bodźce,
nie rozpoznaje cie i dlatego nie odpycha, możesz poruszać się
swobodnie.
jestem inna, urodziłam się cicha i czarna.
niezdolna do odchodzenia, mam źle zrośnięte ręce,
przyciśnięte do boków, jeszcze nie wiem, jak skończy się
wiersz, ale czuję to światło.
Justyna Krawiec z tomiku ' Chłód"
jeszcze są we mnie wiersze i świat inny od tego,
który znasz, w nim drzewa rodzą się od razu
duże i martwe, nie siada na nich żaden ptak, wszystkim
połamałam skrzydła, dla pewności, że ktoś ze mną
zostanie
nie wpuszczam tutaj nikogo, jestem ostrozna, chwile
nieuwagi są nad ranem. kiedy jestem zbyt pijana,
by pilnować słów, a one są kluczem
mój świat jest głuchy i ślepy, nie reaguje na bodźce,
nie rozpoznaje cie i dlatego nie odpycha, możesz poruszać się
swobodnie.
jestem inna, urodziłam się cicha i czarna.
niezdolna do odchodzenia, mam źle zrośnięte ręce,
przyciśnięte do boków, jeszcze nie wiem, jak skończy się
wiersz, ale czuję to światło.
Justyna Krawiec z tomiku ' Chłód"
wtorek, 24 lipca 2012
" Trzeba sobie ufać."
" Wiesz, gdy jest bardzo smutno, to kocha się zachody słońca."
" Sądzę, że dla swej ucieczki Mały Książę wykorzystał odlot wędrownych ptaków."
Subskrybuj:
Posty (Atom)
