Za chwilę wszystko się okaże. Ćma jest coraz bliżej świecy.
Nic z tego nie będzie. Puste hasła. Nieme słowa z moich mokrych ust. Dziś szłam i patrzyłam. Brakowało mi patrzenia. W moich czterech plastycznych ścianach zapominałam widzieć. Kiedy idzie wiosna chcę mi się żyć. Napotykam cel w martwych oczach pani z pieskiem, obracającej w ręku szkło. Napotykam cel w żałosnym zastyganiu, na chwilę, czy na zawsze...
NA NIBY.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Szczegół psuje harmonię. Zmień to, a może ją odzyskasz.
OdpowiedzUsuńPodoba mi się, chociaż nie przepadam za wiosną. Wolę zimę - albo bardziej jeszcze - jesień. W każdym razie to widzenie właśnie wtedy, kiedy zastyga, a gdy je właśnie umiem uchwycić - to właśnie naówczas mogę być dumny, że coś kontroluję w pędzie zasady nieoznaczoności. Przebłyski świadomej percepcji.
OdpowiedzUsuńodzyskasz?
OdpowiedzUsuń