czwartek, 26 lipca 2012

nieznosnie wolna

ROZPUSTA

ludzie się śpieszą. podglądam ich przez okna.
wchodze w tłum wolno i nie przestaje się dziwić:
nie mam dokąd iść. nikt na mnie nie czeka. stałam się
nieznośnie wolna i świat wypycha mnie z siebie.
takich sie tu nie lubi, nie wymawia ich imion.
spaceruję po mieście, przestałam rzucać cień.
nie zawieszają na mnie wzroku.

Justyna Krawiec z tomiku "Chłód", wiersz lekko przycięty, przypomina mi "Mdłości"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz