piątek, 26 marca 2010

26 marca 10:45

Jeśli to zwycięstwo to kosztem czegoś. Zbyt to się stało "widowiskowe", choć miało być niewidzialne. A to za sprawą moich głupstw. Jedyne co można powiedzieć (wydaję mi się, że nic) to trudno. Trzeba iść dalej z wiosną. O tyle zajebiście, że to już wiosna. Wiosna dziś będzie stuprocentowa. Zobaczymy co z tego wyniknie. Te głupie wiosenne kwiaty zapadają w pamięć bardzo głęboko. Nie dają tak łatwo o sobie zapomnieć.


Wczorajszy dzień to multum dziwnych motywów.
Pan który zaczął wyjmować przytulaki z reklamówki proszę dla Ciebie truskawka, a może króliczka i tak z piętnaście dziwacznych zabawek, i śpiewać stare piosenki. Dalej inwalida, który do tego tańczył ( słowo daje tańczył o kulach, wywijał bansy jakoś tam) i jeszcze jakaś babeczka zaczęła przytulać tego śpiewającego od miśków. Żul party yeaaaaaath^^D dostał pikach-tu, z którym się już nie rozstaje, dzisiaj zabierze go do fu fu. Chineczka i jej zdziwienie wyrażone w piskliwym " pikaczjjjuuu?". Wcześniej koleś, który szedł przez całą ulice i śpiewał, coś chyba " jestem żołnierzem narodu" i inne. Drech, który darł się na swojego psa, boksera, że mu łeb upierdoli o_O inne akcje. Sama masakra, ale raczej pozytywnie.
To mnie interesuje.
Zastanawiam się skąd się biorą takie dziwne dni, wariackie wręcz.
Z drugiej strony ciągle coś się dzieje, tyle tylko trzeba jeszcze zauważyć.
Akurat zwrócić na to uwagę, będąc przy tym w odpowiednim miejscu i czasie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz